GUSTAF ERIKSON
Gustaf Erikson był ostatnim armatorem wielkich żaglowców, które zdobiły szlaki oceaniczne.
W okresie międzywojennym, kiedy to nastąpił kryzys żeglugowy spowodowany pojawieniem się
statków napędzanych parą, żaglowce po wycofaniu z eksploatacji często trafiały na pływające
złomowiska. G.Erikson swoją flotę rozbudowywał skupując je po cenie złomu. Nawet ich nie
ubezpieczał i eksploatował najmniejszym kosztem zatrudniając bardzo młode załogi. Godzili
się na niską zapłatę, ponieważ by zdawać egzaminy na stopień oficerski musieli odbyć określoną
ilość rejsów na statkach napędzanych siłą wiatru. Chętnych na stopień oficerski było wielu
a żaglowców coraz mniej, tak więc przyjmowali każde warunki. Dla niektórych była to jedyna
szansa powrotu do domu po wielu latach tułaczki po morzach i oceanach.
W latach trzydziestych jego flotylla liczyła dwadzieścia pełnorejowców, którym transportował
pszenicę z Australii do Europy szlakiem kliprów. I tak jak one rozgrywały miedzy sobą regaty.
W 1935 roku w regatach między Australią a Europą wzięło udział jedenaście żaglowców Eriksona
i cztery innych armatorów.
Flagowym statkiem Eriksona był czteromasztowy bark "Herzogin Cecile".
Niestety podczas drugiej wojny światowej Erikson musiał zawiesić działalność floty.
Po zakończeniu wojny próbował wskrzesić do życia swoją flotę, lecz niestety śmierć
pokrzyżowała jego plany. Spadkobiercy zlikwidowali przedsiębiorstwo i sprzedali pozostałe
statki.
Ostatnim rejsem statków floty Eriksona był przewóz pszenicy z Australii do Europy, podczas
którego załogi rozegrały miedzy sobą tradycyjne regaty. Podczas tych regat w 1950 roku
uczestniczyły tylko dwa żaglowce "Pamir" i "Passat".
Spośród tych żaglowców, które nie zostały zniszczone działaniami wojennym i nie zatonęły
podczas długich podróży w czasie sztormów przetrwały do dzisiaj: bark "Pommern" stojący
jako statek muzeum w Mariehamn, "Passat" jako hulk w Travemunde i "Viking" w Goteborgu.
OPRACOWANIE: "KARALUH"
na podstawie: Alan Willers-"Pod żaglami"; Encyklopedia Żeglarstwa